Jak przygotować się do długiej jazdy rowerem? 5 rzeczy, których nauczyło mnie 360 km
Nie jestem zawodową kolarką.
Nie mam roweru stworzonego do ultramaratonów. Robinsonadę Mazowiecką przejechałam trekkingowym Kalkhoffem, w zwykłych sportowych ubraniach, bez całej tej aerodynamicznej ceremonii, która czasami zaczyna się jeszcze zanim człowiek zdąży wsiąść na rower.
Trasa miała około 360 km, a mój licznik od wyjścia z domu do mety, na końcu pokazał 386 km.
Były lasy, piach, noc, deszcz, problemy żołądkowe i momenty, w których kolejne kilometry przestają być abstrakcyjną liczbą, a zaczynają być bardzo konkretną rozmową pomiędzy nogami a mózgiem.
I właśnie dlatego Robinsonada nauczyła mnie o przygotowaniu do długiego wysiłku więcej niż niejeden idealnie rozpisany trening.
Co najważniejsze:
Nie trenowałam pod Robinsonadę. Trenowałam ciało, które było na nią gotowe.
I to jest ogromna różnica. Nie wiedziałam, że spędzę na siodełku ponad 25h. Ale czułam, że ciało jest na to gotowe, mimo różnych niedogodności.
1. Masz możliwość uzupełnić wodę? Uzupełniaj
Jedna z najprostszych zasad długiej jazdy rowerem:
nie czekaj, aż naprawdę czegoś potrzebujesz.
Masz sklep?
Uzupełnij bidon.
Jest możliwość dolania wody?
Dolej.
Możesz wymienić wodę, która od kilku godzin ma temperaturę zupy, na zimną?
Rób to bez zastanowienia.
Po wielu godzinach jazdy zimna woda zaczyna mieć właściwości produktu luksusowego.
Na krótkiej wycieczce można sobie powiedzieć:
„Do domu zostało 20 km”.
Na długiej trasie takie okazje warto wykorzystywać, bo kolejny sklep może być dużo dalej, niż wyglądało na mapie.
Zasada długiego dystansu:
uzupełniaj zanim zabraknie.
Dotyczy to nie tylko wody.
Tak samo warto myśleć o:
- jedzeniu,
- ładowaniu telefonu,
- powerbanku,
- ubraniu,
- świetle,
- toalecie,
- odpoczynku.
Na ultradystansie małe zaniedbania mają bardzo dużo czasu, żeby wyrosnąć na duże problemy.
2. Każdy zjazd jest małym urlopem
Kiedy jedziesz długo, nie liczy się wyłącznie to, ile energii jesteś w stanie wyprodukować.
Liczy się również to, ile potrafisz jej nie zmarnować.
Dlatego zjazd nie zawsze jest miejscem, w którym trzeba koniecznie dokręcić jeszcze 5 km/h.
Czasami jest idealnym momentem, żeby:
- przestać pedałować,
- rozluźnić nogi,
- zmienić ustawienie stóp,
- wyprostować plecy,
- rozluźnić dłonie,
- napić się,
- coś zjeść.
Grawitacja dostała swoją zmianę w pracy.
Nie przeszkadzaj jej.
Oczywiście bezpieczeństwo jest ważniejsze niż odpoczynek — na technicznych czy szybkich zjazdach skupienie jest priorytetem.
Ale na spokojnych odcinkach można nauczyć się odzyskiwać maleńkie porcje energii.
Przez 20 kilometrów nie mają większego znaczenia.
Przez kilkaset kilometrów zaczynają mieć.
3. Wolniej jedziesz, dalej zajedziesz
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, których uczą długie dystanse.
Pierwsze 50 km kłamie.
Nogi są świeże.
Jest energia.
Jest adrenalina.
Człowiek patrzy na licznik i myśli:
Oooo, ale mi dzisiaj idzie.
Tylko że jeżeli meta jest za kolejne 300 km, to nie interesuje Cię wygranie pierwszych dwóch godzin.
Interesuje Cię dowiezienie organizmu do końca.
Dlatego podczas długiej jazdy warto pilnować intensywności, na której czujesz, że możesz pracować naprawdę długo.
Nie każdy podjazd trzeba zaatakować.
Nie każdego jadącego szybciej trzeba dogonić.
Nie każda prosta jest zaproszeniem do bicia rekordu.
Czasami najlepsza strategia brzmi:
jedź trochę wolniej, niż podpowiada Ci ego.
Twoje nogi podziękują Ci mniej więcej 200 kilometrów później.
4. Jedzenie jest częścią jazdy
Na normalny głód można odpowiedzieć:
„Za godzinę coś zjem”.
Podczas bardzo długiego wysiłku to kiepska strategia.
Jeżeli czekasz do momentu, w którym organizm bardzo wyraźnie domaga się paliwa, możesz być już spóźniona.
Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy podczas długiej jazdy jest:
jedzenie regularnie.
Nie musi to oznaczać życia wyłącznie na żelach.
Ja zdecydowanie wolę mieszać różne rzeczy.
Na trasie mogą sprawdzać się m.in.:
- banany,
- kanapki,
- bułki,
- słodkie wypieki,
- napoje zawierające węglowodany,
- żele,
- inne łatwe do zjedzenia produkty.
Najważniejsze jest znalezienie jedzenia, które toleruje Twój żołądek.
I właśnie tego też trzeba się nauczyć.
Na Robinsonadzie miałam problemy żołądkowe, więc absolutnie nie będę udawać, że znalazłam magiczny ultramaratoński jadłospis.
Wręcz przeciwnie.
To był dla mnie kolejny element do dalszego testowania.
Bo trening długiego dystansu to nie tylko nogi.
Trenujesz również:
- jedzenie podczas wysiłku,
- picie,
- tempo,
- postoje,
- sprzęt,
- ubranie,
- reagowanie na zmianę temperatury.
5. Najważniejsze jest ciało przygotowane do różnych sytuacji
I tutaj dochodzimy do rzeczy, która najbardziej interesuje mnie jako trenerkę.
Można przygotowywać się bardzo precyzyjnie do jednej dyscypliny.
Ale można również budować sprawne, silne i wytrzymałe ciało, które później jest w stanie poradzić sobie z bardzo różnymi wyzwaniami.
Przed Robinsonadą nie prowadziłam rocznego specjalistycznego programu:
„360 KILOMETRÓW ALBO ŚMIERĆ”.
Na szczęście.
Od lat trenuję całe ciało.
W moim treningu pojawiają się:
- siła,
- stabilizacja,
- mobilność,
- kondycja,
- praca unilateralna,
- ruch w różnych płaszczyznach,
- kickboxing,
- trening funkcjonalny.
I dopiero później przychodzi moment, kiedy człowiek bierze to ciało gdzieś w świat i sprawdza:
dobra, co potrafimy?
Robinsonada była właśnie takim testem.
Co warto trenować poza samą jazdą na rowerze?
Jeżeli chcesz przygotować się do 100 km, dłuższej wyprawy albo po prostu wygodniej spędzać wiele godzin na rowerze, nie ograniczałabym treningu wyłącznie do pedałowania.
Warto rozwijać siłę nóg
Nie chodzi o budowanie nóg kulturystki.
Przydatne są m.in.:
- przysiady,
- wykroki,
- wejścia na podwyższenie,
- martwe ciągi,
- ćwiczenia jednonóż.
Silniejsze nogi mają większy zapas możliwości.
Warto trenować korpus
Po kilku godzinach jazdy często okazuje się, że problemem nie są wyłącznie nogi.
Zmęczyć mogą się:
- plecy,
- barki,
- brzuch,
- szyja,
- ręce.
Dlatego trening stabilizacji i całego korpusu bardzo dobrze uzupełnia rower.
Warto trenować całe ciało
Rower jest bardzo powtarzalnym ruchem.
A nasze ciało zostało stworzone do znacznie większej liczby zadań.
Dlatego lubię łączyć jazdę z treningiem:
- funkcjonalnym,
- siłowym,
- kickboxingiem,
- ćwiczeniami równowagi,
- mobilnością.
Nie tylko po to, żeby lepiej jeździć.
Po to, żeby móc robić więcej rzeczy.
Czy trzeba przejechać 360 km?
Absolutnie nie.
Dla jednej osoby wyzwaniem będzie:
pierwsze 30 km.
Dla innej:
100 km.
Dla kogoś:
wejście w góry.
Dla kolejnej kobiety:
- kajak,
- pierwsze zajęcia kickboxingu,
- wyjazd rowerowy z sakwami,
- trening siłowy,
- podróż,
- wejście po schodach bez zadyszki.
Nie interesuje mnie tworzenie rankingu, które wyzwanie jest wystarczająco imponujące.
Interesuje mnie coś innego:
Czy Twoje ciało pozwala Ci robić rzeczy, które chcesz robić?
Bo właśnie po to warto trenować.
12 Rund Rewolucji – trening, który ma służyć poza treningiem
Z tego sposobu myślenia powstało 12 Rund Rewolucji.
To gotowy system treningowy dla kobiet, które nie chcą codziennie zastanawiać się:
„Dobra, to co ja właściwie mam dzisiaj ćwiczyć?”
Trening ma rozwijać:
- siłę,
- sprawność,
- stabilizację,
- kondycję,
- zdolność całego ciała do pracy.
Nie po to, żeby zrobić kolejny trening do kolekcji.
Po to, żeby później móc wykorzystać tę sprawność gdzieś poza matą.
Na rowerze.
W górach.
Na wyjeździe.
Na treningu kickboxingu.
Albo podczas własnego wyzwania, którego jeszcze nawet nie wymyśliłaś.
FAQ: długie dystanse na rowerze
Jak przygotować się do pierwszych 100 km na rowerze?
Warto stopniowo wydłużać jazdy, nauczyć się jeść i pić podczas wysiłku oraz obserwować reakcję organizmu na kilka godzin w siodle. Pomocny może być również trening siłowy i funkcjonalny całego ciała.
Czy przed 100 km trzeba wcześniej przejechać 100 km?
Nie musisz koniecznie pokonywać całego dystansu treningowo. Znacznie ważniejsze jest stopniowe budowanie tolerancji na coraz dłuższą jazdę i sprawdzenie żywienia, sprzętu oraz tempa.
Czy trening siłowy pomaga w długiej jeździe rowerem?
Może być bardzo dobrym uzupełnieniem jazdy. Ćwiczenia siłowe rozwijają nogi, biodra i korpus oraz pozwalają pracować nad elementami, których sama jazda na rowerze nie rozwija w takim samym stopniu.
Co jest najważniejsze podczas długiej jazdy?
Tempo, regularne dostarczanie płynów i energii, komfort sprzętu oraz umiejętność reagowania na sygnały organizmu. Długiego dystansu zwykle nie wygrywa osoba, która najmocniej ruszyła z początku.
